Stefan czule pocałował ją w policzek. .
Uśmiechała. - Zostaw moją siostrę w spokoju. Ona opiekowała się twoimi dziećmi, sprzątała. -Pewnie nie. - Connor skrzyżował ręce na piersi. -Nie wiedzieli przecież, gdzie ślub miał się odbyć.. - Cóż, nigdy nie umiałem dobrze grać w bejsbol - wzdycha w odpowiedzi i przyciska usta do mojego ucha. - Ale świetnie gram w piłkę nożną i całkiem dobrze surfuję, tak mi się zdaje.. Kiwnął głową i zaniósł swoją szklankę do zlewu.. Który pozostanie pod ziemią aż do zachodu słońca, ale przede. Ramię. Trzymałam się z dala od gazet po masakrze w pustym biurowcu. Byłam pewna, że. Dała mu się napić. To była zła, wampirza krew, która sprawiła, że był chory, jakby miał. Zrozumiałam więc, że to musi być niebo i Bóg, lecz zdziwiło mnie - bo umysł miałam trzeźwy - że pozostaję wciąż sama i znikąd nie mam przewodników, wszak w Bożej bliskości mieszkają zastępy aniołów i wszelkich świetlistych bytów, l poczułam coś jak wiatr, ni ciepły, ni gorący, który owiał mnie całą jakbym się dostała w pobliże wielkiego powietrznego wiru: odpychała mnie ta siła od światła i była między mną a światłem niewidzialną lecz wyczuwalną granicą, l mimo że chciałam ją przejść i ciągnęło mnie do światła jak nic nigdy przedtem, byłam słaba i nie miałam dość siły. Aż w mojej głowie pojawił się głos, który mógłby być zarówno moim głosem, jak głosem kogokolwiek innego, i rzekł mi ów głos: "To jest czas". Wtedy pojęłam o świecie całą prawdę - że to czas uniemożliwia światłu dotarcie do nas. Czas nas oddziela od Boga i dopóki jesteśmy w czasie, jesteśmy uwięzieni i wydani na pastwę ciemności, l dopiero śmierć nas uwalnia z jego oków, ale wtedy nic nie mamy już do powiedzenia o życiu. Wówczas to ogarnął mnie smutek, chociaż moje oczy widziały cały ogrom światła. Nie pragnęłam niczego innego, jak tylko umrzeć na zawsze, i chyba umarłam, bo nagle wiatr czasu zniknął i ja pogrążyłam się w świetle. A jedyne, co można powiedzieć. -Dość. Możesz dokończyć tę swoją rozgrywkę. - Porwałam ze stołu kij i szturchnęłam nim Patcha, który go jednak nie chwycił. - Nie podoba mi się to, że z tobą siedzę -oświadczyłam. - Nie chcę się z tobą zadawać. Nie lubię twojego protekcjonalnego uśmiechu. - Zadrżały mi wargi, jak zwykle, kiedy kłamię; ciekawe, czy to też było kłamstwo, a jeśli tak, chętnie bym sobie dokopała. - Nie lubię cię. - Siląc się na wiarygodność, pchnęłam go kijem w pierś..