drogą rodzinę .
- Hej, Evie! - Sara prowadziła już swoje kucyki przez dziedziniec wyłożony kocimi łbami. Wgramoli- łam się na okrągły grzbiet Bonny i już po chwili jechałyśmy drogą wzdłuż szkolnego ogrodzenia. Oddychałam głęboko i zdałam się na rozsądek silnego konika. Nie chciałam skończyć jak Agnes... - Tu skręcamy - powiedziała Sara. - Tam dalej jest dróżka do Uppercliffe, to wysoko na wrzosowiskach. Podobno kiedyś była tam mała osada, farma i kilka gospodarstw, ale mieszkańcy dawno się wynieśli. Może za mało zarabiali.. - Tędy - zaćwierkałam i skręciłam w znajomy korytarz tuż przed holem. Czułam zapach soli wydobywający się z akwarium w gabinecie Trenta. Matowe szklane drzwi, które mijaliśmy, były czarne i puste. Nikt nie pracował do późna. Zgodnie z oczekiwaniami, drewniane drzwi Trenta były zamknięte.. Cóż, to była złowieszczy i niejasny sposób ujęcia tematu. Ale byłam współczująca i starałam się wyglądać na wyrozumiałą. Tak naprawdę – rozumiałam i doceniałam takie ujęcie sprawy. Calvin Norris był najwyraźniej przewodnikiem tej niezwykłej osady, a jej przyszłość była złożona na jego barkach. Zmarszczył czoło, kiedy spojrzał na dom, przy którym widziałam tego faceta. Ale potem odwrócił się do mnie, żeby skończyć mówić to, co chciał mi powiedzieć.. Zerknął na ostatnich wybiegających z sali widzów, którzy potykając się o siebie. Wtedy poczułm ten zapach – upojny, nieodparcie nęąy. Słdszy od czekolady, ciemniejszy od niej. W mgnieniu oka aromat krwi napełiłwnęrze mojego autka. Przyciąnąuc0łmnie z takąsiłuc0ą jakiej jeszcze nigdy nie zaznałm Nie tylko jużchciałm jej spróbować Ja musiałm jej sięnapić. Zrobiła tak: wyszła wcześniej z pracy i znalazła się na poczcie. Wzięła książki telefoniczne dużych miast centralnej Polski: Łódź, Sieradz, Konin, Kielce, Radom, oczywiście Częstochowę, w końcu chodziło. - Cóż, przestań to robić. I nie pochlebiaj sobie. Nie prawiłam ci. - Ale napełniamy go tylko w semestrze letnim.. Ivy dotknęła palcami mojej szyi. Wrzasnęłam. Odskoczyła do tyłu, a Matalina wzbiła się powietrze..